8/2006
Ze wszystkich zarzutów, jakie zdarza mi się wysłuchiwać, najchętniej przewracam oczami, kiedy pada ten o komercję. Serio, słysząc “to komercja!”, mam wrażenie, że oskarżyciel naprawdę mówi “artysta powinien zdychać z głodu”. W naszym kraj-dole, niestety, nadal pokutuje etos biednego grajka, wynędzniałego malarza, głodującego poety, wszystko zaś, co ma dużą oglądalność i trzaska kaskę, jest sztuką gorszej kategorii. Stanowczo nie zgadzam się z tym, że niedochodowość powinna być jednym z kryteriów jakości sztuki oraz z utęsknieniem czekam na czasy, kiedy państwo, zdążywszy zadbać już o bardzo ważne grupy zawodowe, zaopiekuje się artystami, którzy muszą poczekać na swoje pięć minut. Póki co, artyści muszą radzić sobie sami, niejednokrotnie ciężko harując – tak jak nasz hiroł, Kasia Kwiatkowska, która ledwo zdążyła doczekać się popularności, a już musi zapewniać Monikę Powalisz, że jej ta “komercha” nie kłuje. Zaś Michał Kaczyński z Galerii Raster mówi wprost, że czas odebrać ducha sztuce i skończyć z postkomunistycznym przesądem, że rzeczy komercyjne nie mogą być dobre. Pod koniec sierpnia czeka nas wakacyjny projekt Rastra – ”Willa Warszawa”, o czym zawiadamia Paulina Rajter w dziale Sztuka. Jakby tej komercji było mało, o związkach skateboardingu, mody i sztuki pisze nasz redakcyjny mistrz dechy (serio!), Michał Nierobisz, w Zjawisku. Bo doprawdy, cóż może być złego w zarabianiu na życie tym, co się lubi robić i robi najlepiej? Tym retorycznym pytaniem kończąc, życzę miłej lektury i oby wasze pięć minut trwało jak najdłużej!
Agata Nowicka










